Dlaczego nacjonalizm ?

Jeżeli naród zrezygnuje z nacjonalizmu, stanie do walki z siłami kosmopolitów bezbronny i walkę tę z pewnością przegra.

____________________________________

 Artykuł wstępny do „Polska potrzebuje poważnej naprawy”

Roman Dmowski napisał w “Myślach nowoczesnego Polaka “, że do najistotniejszych cech, jakie winny charakteryzować elity narodowe należą:

”…siła przywiązania do idei Ojczyzny, gotowość ponoszenia ofiar na cele publiczne, bez domagania się za to osobistych korzyści. Ten wyższy, szlachetniejszy rodzaj patriotyzmu można nazywać nacjonalizmem”.

 

    Wykładni pojęcia nacjonalizmu dokonało wielu wybitnych polskich nacjonalistów z Romanem Dmowskim na czele. Dziś antynarodowi politycy i antynarodowe media przypisują nacjonalizmowi wszelkie negatywne cechy szowinizmu, choć są to zasadniczo różne, sprzeczne pojęcia. Ci politycy i media dopuszczają jedynie patriotyzm.

 

Zasadnicze cechy nacjonalizmu.

Zakres pojęciowy nacjonalizmu jest znacznie szerszy niż patriotyzmu, który jest umiłowaniem ojczyzny i narodu, ojczystej kultury i historii. Patriotyzm nie zawiera w sobie krytycyzmu, nie analizuje i nie ocenia żadnych kwestii związanych z życiem i funkcjonowaniem narodu w ojczyźnie, czyli nie wyciąga wniosków mogących konstruktywnie kształtować rozwój własnej państwowości – spełnia te funkcje nacjonalizm. Jest patriotyzm uczuciem miłości do ojczyzny i narodu z całym dobrodziejstwem inwentarza, z jego wszystkimi zaletami i wadami, a nawet szerzej – jest uczuciem miłości do społeczeństwa, czyli do narodu z mniejszościami wpływającymi pozytywnie i negatywnie na całokształt tych wszystkich spraw, które tworzą obraz ojczyzny i państwa.

Nacjonalizm zawiera w sobie patriotyzm, ale wyzbywa się jego sentymentalizmu. Nacjonalizm analizuje, poddaje krytycznej ocenie wszystko to, co tworzy obraz ojczyzny, narodu i w końcu państwa. Jest racjonalnym myśleniem o narodzie i państwie. Pracuje nad wyborem najlepszej drogi dla rozwoju narodu i państwa. Stara się wynieść naród i państwo na wyższy poziom rozwoju i zagwarantować maksimum bezpieczeństwa we wszystkich sferach funkcjonowania narodu i państwa.

Nacjonalizm, ponieważ odnosi się do nacji, szanuje inne narody i państwa, dąży do pokojowej koegzystencji z nimi. Szanuje i uznaje prawa mniejszości narodowych żyjących w obrębie państwa, ale pod warunkiem, że mniejszości te nie uzurpują sobie prawa do przejmowania kontroli i władzy nad rdzennym narodem i nie dążą do jego eliminacji w jakiejkolwiek sferze funkcjonowania organizmu państwowego.

 

Nacjonalizm może niekiedy przybierać niebezpieczną, zwyrodniałą formę – tak w historii się zdarzało – i może uznać wyższość własnej nacji i własnej organizacji państwowej nad każdą inną. Mamy wtedy do czynienia z szowinizmem. Szowinizm jest jednak zaprzeczeniem nacjonalizmu, nie posiada żadnego prawa, ani racjonalnego uzasadnienia dla własnego istnienia.

W tym miejscu można i trzeba postawić pytanie: czy procesy i ludzie dążący do przekształcenia unii europejskiej w organizm państwowy z jakimś nieokreślonym narodem europejskim, łamiący i odrzucający naturalne prawa poszczególnych narodów, otwarcie nawołujący do likwidacji państw narodowych, kierują się europejskim-unijnym nacjonalizmem, czy raczej już szowinizmem?

I dlaczego media i politycy odrzucają i negują nacjonalizm narodów, a hołubią szowinizm europejsko-unijny?

Nacjonalizm może ulec degeneracji również w przeciwnym kierunku, może zostać osłabiony (samoistnie lub częściej celowo przez czynnik obcy) i zaniknąć. Naród i państwo staną się wtedy podatne na wszelkie procesy zmierzające do ich unicestwienia.

Widzimy więc, że procesy degeneracji nacjonalizmu w kierunku jego zaniku, czy w kierunku szowinizmu, są dla narodu tak samo niebezpieczne i szkodliwe.

Nacjonalizm a religia

Polski nacjonalizm miał charakter narodowo-katolicki. Był związany z wartościami kultury łacińskiej, a więc i religii katolickiej. Zawsze szczególną wagę  przywiązywał i przywiązuje do zasad etyki i moralności (nie tylko w aspekcie religijnym, ale szerszym, humanistycznym), które według polskiego nacjonalizmu muszą stanowić niepodważalny fundament dla wszelkich rozważań ekonomicznych, ponieważ właśnie one (etyka i moralność) nadają polityce ekonomicznej wymiar ludzki i racjonalny sens.

Polski nacjonalizm nie może zajmować bezkrytycznego stanowiska wobec hierarchii Kościoła katolickiego w Polsce. Od przełomu lat 1970./80. hierarchia polskiego Kościoła ulegając wpływom elementów liberalno-globalistycznych świata zachodniego, których ideologie i działania zmierzają do zniszczenia narodowych państw i ich kultur, nie tylko nie wspiera narodowych wysiłków Polaków, ale przechodzi coraz wyraźniej na pozycje liberalistyczne, co znajduje wyraz w faktach i wypowiedziach relatywizujących nawet treści religijne.

Między polskim Episkopatem i Polskim Narodem trudno doszukiwać się więzi bazujących na patriotyzmie, a tym bardziej na nacjonalizmie. Episkopat nie podejmuje żadnych wysiłków na rzecz odbudowy narodowej świadomości Polaków, na rzecz obrony Polski, Polskości i Polaków. W sytuacji, w której Polski Naród pozbawiony został całkowicie własnych mediów przez elementy rządzące, polski Episkopat nie czyni dla Narodu Polskiego niczego, mając do dyspozycji własne kościelne media.

Paradoksalnie dzisiaj, bardziej niż w czasach socjalistycznej PRL, potrzebne są wśród księży postawy godne ks. Jerzego Popiełuszki. Postawy niezachwiane w swojej katolickiej posłudze, ale które winny obejmować Naród i Jego Państwo. Katolicki internacjonalizm – budujący wspólnotę duchową (filozoficzną) katolickich narodów – powinien wyrażać się wsparciem dla współczesnego nacjonalizmu rozumianego i pojmowanego jako filozofię budowy własnej narodowej państwowości przy zachowaniu szacunku dla takich samych praw innych narodów.

Takich postaw oczekujemy dzisiaj od ludzi Kościoła katolickiego w Polsce. Dzisiaj, gdy władza w Państwie Polskim jest opanowana przez antypolskich zbirów likwidujących wszystko, co polskie, co narodowe, co słowiańskie, a także i co katolickie.

Ponieważ nacjonalizm nie jest doktryną życzeniową, a opiera się na realnych i racjonalnych przesłankach, dlatego w związku z ogromnym regresem religii chrześcijańskiej oraz tego, co nazwać trzeba polityką Watykanu w wymiarze narodowym i w wymiarze ludzkich praw, został (nacjonalizm) zmuszony do modyfikacji swojej wykładni politycznej odnośnie religii.

A zatem, z narodowego punktu widzenia realizacja polityki narodowej (nacjonalistycznej) nie może i nie powinna szukać oparcia w religii (u nas w katolickiej), jeśli ta jest religią kosmopolityczną (nie narodową) i której hierarchia realizuje cele światowego globalizmu (a katolicyzm stał się właśnie taką religią). Byłoby to niebezpieczne i niekorzystne dla Państwa i dla Narodu, dla ich żywotnych interesów, a więc dla bezpieczeństwa i rozwoju w każdej sferze funkcjonowania Państwa.

Jeśli religia – ściślej: hierarchiczne władze Kościoła -, jest kosmopolityczna, czyli popierająca lub współtworząca politykę globalizmu, a więc wspierająca interesy przeciwne do narodowych (do nacjonalistycznych) i domaga się dla siebie pełni niezależnych praw istnienia i funkcjonowania w społeczeństwie, to mamy prawo twierdzić, że religia ta jest także szowinistyczna. Taką religią jest niewątpliwie judaizm rabiniczny mniejszości żydowskich i taką religią stał się katolicyzm wywodzący się, podobnie jak judaizm rabiniczny, z judaizmu biblijnego.

 Dlaczego jestem nacjonalistą?

Otóż uważam, że do stawienia skutecznego oporu nacjonalizmowi żydowskiemu w Polsce (w istocie mamy do czynienia z żydowskim szowinizmem, inaczej syjonizmem) – nie oszukujmy się, występuje on z rosnącą siłą, od co najmniej dwustu lat -, nacjonalizmowi niemieckiemu w ramach UE (nie ma większego znaczenia, że jest on inspirowany przez kręgi żydowskie w NRF?) oraz nacjonalizmowi, a właściwie szowinizmowi unii europejskiej niezbędna jest siła podobna do nich w swej zasadniczej treści. Niezbędny jest rodzimy, silny polski nacjonalizm.

 

W polityce, w funkcjonowaniu i życiu narodów występują te same prawa, które od początku istnienia Wszechświata rządzą naturą. Pierwsze prawo dynamiki Newtona mówi: „Każde ciało trwa w swym stanie (spoczynku lub ruchu prostoliniowego jednostajnego), jeżeli siły przyłożone nie zmuszą ciała do zmiany tego stanu”. Gdy równowaga tych sił (akcja = reakcji) zostanie zakłócona nastąpi przemieszczenie ciała lub jego ruch będzie ulegał przyśpieszeniu. W polityce to przemieszczenie należy rozumieć jako usunięcie, eliminację narodu, państwa z danego obszaru lub z życia w ogóle (proces ten może ulegać również przyśpieszeniu).

W dzisiejszej Polsce mamy nie tylko do czynienia z procesem eliminowania narodu z gospodarki, z kultury, z polityki, ale także z jego eliminacją fizyczną poprzez świadomie wywołany ekonomią regres demograficzny (nie wspominam już o niszczeniu ochrony zdrowia narodu) oraz zarobkową emigrację.

 

Osłabianie sił polskiej reakcji, czyli osłabianie, likwidacja polskiego nacjonalizmu trwa od dwustu lat i dziś szczególnie przybiera na sile.

„Patriotyzm tak, nacjonalizm nie” – głoszą głupcy i wrogowie Polski i nie brak ich nawet wśród dostojników polskiego Kościoła. Pojawiają się także i tacy, którzy chcieliby eliminacji patriotyzmu, widząc w nim zagrożenie dla tworzenia państwa wieloetnicznego.

Polskim patriotą można sobie być wszędzie, w Polsce, w Ameryce, na Grenlandii, ale czy coś z tego patriotyzmu dla Polski wyniknie?

 

Polska będzie katolicka, albo nie będzie jej wcale” – jest to często przytaczana myśl prof. F.Konecznego. Czy jednak jest ona słuszna? Przyglądając się polityce Kościoła na przestrzeni jego dziejów należy stwierdzić, że polityka ta w pierwszym rzędzie realizowała interesy Kościoła, najpierw Rzymu, potem Watykanu. Interesy narodowe państw chrześcijańskich o tyle znajdowały zrozumienie Rzymu, o ile pokrywały się z jego planami politycznymi. Po bitwie pod Grunwaldem Rzym przestrzegł króla Władysława Jagiełłę przed próbą konfiskaty zagrabionych Polsce ziem przez zakon krzyżacki grożąc wyprawą krzyżową przeciw Polsce – w tym przypadku myśl prof.Konecznego  wydaje się być wnioskiem błędnie wyprowadzonym z historii naszych dziejów. A klątwa papieża Marcina V nałożona na króla i Polskę za to zwycięstwo posiada wiążącą moc do dzisiaj – tej klątwy nie zdjął z Polski nawet św. JPII. Wiek XVII to wyniszczające Polskę wojny, które prowadziła z Rosją, ze Szwecją, z Turcja w interesie Rzymu – w obronie świętej wiary. Już tych kilka faktów historycznych prowadzi do wniosku, że jedynymi sprzymierzeńcami polskiej polityki narodowej, polskich interesów, możemy być tylko my sami, my Polacy – i to tylko jeśli sami skutecznie zadbamy o własną świadomość narodową, historyczną i polityczną.

 

Logika niniejszego wywodu znajduje niestety potwierdzenie także w aktualnej polskiej rzeczywistości. Nacjonalizm w Polsce jest blokowany i zaciekle tępiony – trwa to nieprzerwanie od 1926 r., a co dzieje się z naszą Ojczyzną, każdy uczciwy i myślący Polak widzi.

 

Nacjonalizm, czy kosmopolityzm?

 Już samo pojawienie się terminu nacjonalizm (lub narodowy) wywołuje nań wściekłe ataki będące próbą deprecjonowania, ośmieszania i jednocześnie traktowania go, jako nawoływania do jakiś rzekomych zbrodni. Głoszących potrzebę wskrzeszenia polskiego nacjonalizmu odsądza się od czci i wiary, uważa za głupców i zarazem za przestępców.

Spróbujmy, zatem wyciągnąć wnioski z faktu powszechnego medialnego negowania i odrzucania polskiego nacjonalizmu. Kto i jakie siły polityczne za tym stoją?

 

Dla tych z nas, którzy podzielają pilną potrzebę odzyskania suwerenności gospodarczej i politycznej oraz rozumieją konieczność odbudowy i rozwoju kraju w kierunku tworzenia możliwości i warunków do godnego życia całemu polskiemu społeczeństwu, powody ataków na polski nacjonalizm, a nawet na samo myślenie o jego wskrzeszeniu, winny być oczywiste.

Trzeba do nich zaliczyć ignorancję tak historyczną, jak i polityczną atakujących, nieznajomość gospodarczych realiów i losów kraju, w których mieści się brak świadomości o totalnym zniszczeniu podstaw ekonomicznych Narodu i Państwa Polskiego po 1989 r. Ta grupa przeciwników nacjonalizmu jest stosunkowo nie groźna. Ignorantów, przynajmniej część z nich, można z czasem doedukować.

Prawdziwe niebezpieczeństwo tkwi gdzie indziej. Co zrobić z tymi wszystkimi, którzy i za pieniądze, i z przekonania atakują próby podniesienia polskiego nacjonalizmu, ponieważ sami są reprezentantami obcych nacjonalizmów i szowinizmów: unio-europejskiego, szeroko pojętego wewnętrznego tzw. polskich Żydów i zawodowych filosemitów oraz niemieckiego. Mamy też w Polsce reprezentantów innych antypolskich sił, amerykańskich (USA), brytyjskich, francuskich (z każdym z tych nacjonalizmów powiązany jest szowinizm żydowski), które również rozgrywają swoje interesy i Polska mówiąca językiem interesów własnych obywateli stanowi dla nich poważną przeszkodę (gospodarczą i polityczną).

Mamy także u siebie siły związane z nacjonalizmem rosyjskim, który z racji faktu, że polską kartą grają wszystkie wymienione wcześniej siły antypolskie, dążące do osłabienia Rosji i przejęcia jej bogactw naturalnych jest również nam nieprzychylny. Udział w polityce osłabiania Rosji jest, więc dla naszych narodowych interesów niekorzystny. A już całkowitym nieporozumieniem jest uprawianie pod polskimi barwami polityki antyrosyjskiej, którą realizują w Polsce po 1990 r. wszystkie kolejne rządy i powszechne media. Ma w tym swój nieszczęsny udział także Radio Maryja m.in. poprzez apele nawołujące do ewangelizacji Rosji. Wskazuje to jednoznacznie na dziwne powiązania tej rozgłośni, na niejednoznaczne cele działalności i stawia znak zapytania jej katolickości. Mamy tutaj do czynienia z działaniami kompromitującymi politykę narodową i ze świadomym dążeniem do uniemożliwienia zbliżenia polsko-rosyjskiego przez budowanie w Polakach niechęci do Rosjan. Tak zaprogramowani Polacy będą się odwracać od polskiej polityki narodowej, czyli od partii politycznych, które chciałyby taką politykę realizować. A jest to jedyna polityka, która może zbliżyć Polski Naród do suwerenności politycznej i gospodarczej.

 

Siły wrogie Polsce podsycają również nie tyle nacjonalizmy, co raczej szowinizmy: litewski i ukraiński, a także białoruski wymierzone przeciw Polsce (i przeciw Rosji). Celem tych sił jest niedopuszczenie do konsolidacji Słowian (i chrześcijaństwa w Środkowej Europie) i do podjęcia współpracy gospodarczej i politycznej wszystkich państw słowiańskich ze sobą i z Rosją.

Tak, więc blokowanie polskiego nacjonalizmu leży w interesie naszych wrogów i odbiera Polsce możliwości już nawet nie prezentowania i realizowania, co w ogóle definiowania własnych narodowych i społecznych interesów – własnej polityki.

 

Przeciwieństwem nacjonalizmu jest kosmopolityzm. O ile, nacjonalizm jest doktryną przyporządkowaną interesom narodu, o tyle kosmopolityzm nie uznaje go jako czynnika wiodącego w państwie. Według kosmopolity, jeśli już państwo ogranicza się do społeczeństwa (naród + mniejszości) posługującego się tym samym językiem, to musi być obywatelskie (czyli otwarte na wieloetniczność), nie narodowe. A więc tak samo ważne muszą być interesy mniejszości, jak i rdzennego narodu, choćby nawet były ze sobą sprzeczne. W przypadku skrajnym i samo państwo (narodowe) dla kosmopolity nie przedstawia wartości, o czym przekonuje nas budowa sztucznego tworu, jakim ma być UE-państwo. Pojawia się tu termin: internacjonalizm, czyli rezygnacja z państw narodowych i wzmacnianie więzi między poszczególnymi narodami. Mieliśmy już internacjonalizm komunistyczny, a po jego upadku (lub przemontowaniu) pojawił się internacjonalizm, w tzw. demokracjach. Internacjonalizm lansują siły internacjonalne – międzynarodowe. A czy istnieje społeczność międzynarodowa? Tak, tzw. międzynarodem jest powszechnie występująca na szeroko rozumianym Zachodzie mniejszość żydowska. To właśnie realizacji interesów tej mniejszości (bo ona zawsze ma interesy międzynarodowe) służą zarówno kosmopolityzm i internacjonalizm.

Jeżeli zatem, nacjonalizm służy interesom narodu, a kosmopolityzm jest tym interesom przeciwny to znaczy, że wszystkie siły kosmopolityczne zwalczające nacjonalizm mają na względzie realizację własnych interesów, które stoją w sprzeczności z dobrem rdzennego narodu, jak i społeczeństwa w państwie. Mamy, więc twardą walkę o byt i o życie między narodem, a siłami mu przeciwnymi, przeważnie reprezentującymi interesy wąskich grup światowego kapitału, nie koniecznie i nie wyłącznie interesy jakiejś mniejszości etnicznej. Jest, więc kosmopolityzm doktryną zwalczającą nacjonalizm, pozostającą na służbie wszystkich wrogów narodu.

Kosmopolityzm, w oczywisty sposób, powiązany jest z liberalizmem i z globalizacją, czyli z walką egoizmów, gdzie wygrywają najsilniejsi. Przyznanie się do kosmopolityzmu jest przyznaniem się do otwartej wrogości wobec własnego i wobec innych narodów.

 

Porzucenie myślenia kategoriami narodu i państwa i przejście na pozycje kosmopolityczne, internacjonalne, liberalne, globalne, do czego wszelkimi sposobami zachęcają nas i wymuszają na nas indoktrynacją w ramach oświaty i poprzez media wrogie Polakom (wrogie również wobec innych narodów) siły realizujące własne szowinizmy, skończy się likwidacją naszego państwa i w końcu agonią polskiej kultury. Naród bez własnej kultury zacznie się wtapiać w silniejsze nacje. Kultura bez kapitałowego wsparcia ze strony własnego narodu nie może się rozwijać. Kapitał narodowy polski prawie nie istnieje i materialny byt narodu jest dziś poważnie zagrożony (jest to m.in. przyczyna regresu demograficznego).

Postawmy, zatem sobie pytanie, czy chcemy być narodem, czy nie? Czy rezygnujemy z państwowego bytu Polski gardząc przyszłymi pokoleniami zrodzonymi jeszcze przez kurczący się liczebnie naród Polaków?

Byłaby to niewątpliwa strata dla całej kultury europejskiej i światowej, bo przecież piękno tkwi w bogactwie różnorodności wszelkich form, a wiec także i w wielości żywych kultur narodowych.

 

Rezygnacja z narodowych aspiracji byłaby błędem tym większym, iż koniec XX wieku to początek upadku budowy narodu amerykańskiego (ich kultura narodowa, jeśli wolno użyć takiego określenia ma zaledwie 200 lat), choć ich pozycja militarnej potęgi przedłuży ten upadek. Ulega także rozkładowi kultura Europy Zachodniej (UE nigdy nie osiągnie pozycji ekonomicznej i militarnej USA i nie pobije rekordu trwania ZSRR). Przyczyn upadku cywilizacji Zachodu należy upatrywać właśnie w kosmopolityzmie, w liberalizmie, w globalizacji i w zwalczaniu nacjonalizmu. Centrum cywilizacji świata, czy tego chcemy, czy nie, zaczyna przemieszczać się na Wschód. Wykorzystajmy tę sytuację i szansę daną przez los. Zacznijmy budować silny polski nacjonalizm.

Jeżeli naród zrezygnuje z nacjonalizmu, stanie do walki z siłami kosmopolitów bezbronny i walkę tę z pewnością przegra.

 

Dariusz Kosiur

3 thoughts on “Dlaczego nacjonalizm ?

  1. Pingback: Skandaliczne słowa prymasa Polski! Nacjonalistów wyklucza z Kościoła!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s